W skrócie
Najważniejsze wnioski
- Nie opieraj całej swojej wartości na jednym filarze — im więcej obszarów nadaje Twojemu życiu sens, tym łatwiej przetrwać moment, gdy jeden z nich zaczyna się chwiać.
Każdy z nas ma takie rzeczy, które są dla niego szczególnie ważne. Dla jednej osoby będzie to praca, dla kogoś innego związek, rodzina, wygląd, sport, pieniądze albo poczucie, że jest w czymś naprawdę dobry. I to jest zupełnie naturalne. W końcu skądś czerpiemy satysfakcję, poczucie dumy czy przekonanie, że nasze życie zmierza w dobrym kierunku.
Czasem jednak warto zadać sobie trochę niewygodne pytanie: co by się ze mną stało, gdyby jednej z tych rzeczy nagle zabrakło?
Gdybym stracił pracę? Gdyby zakończył się mój związek? Gdybym przestał wyglądać tak, jak chcę? Gdybym w czymś, w czym zawsze byłem dobry, nagle zaczął sobie nie radzić?
To pytanie jest ciekawe, bo często dopiero wtedy zauważamy, jak dużą część swojego poczucia wartości oparliśmy na jednej konkretnej rzeczy. Nie zastanawiamy się nad tym na co dzień. Po prostu żyjemy, pracujemy, wchodzimy w relacje, stawiamy sobie kolejne cele i gdzieś po drodze zaczynamy przywiązywać do niektórych z tych obszarów coraz większą wagę.
„Jestem dobry w swojej pracy”. „Dobrze wyglądam”. „Mam udany związek”. „Inni mnie doceniają”.
I nie ma w tym nic złego.
Problem może pojawić się dopiero wtedy, kiedy jedna z tych rzeczy przestaje być częścią tego, kim jesteśmy, a zaczyna być podstawą tego, ile jesteśmy warci.
I tutaj przychodzi mi do głowy pewna metafora.
Dom na jednym filarze
To trochę jak z budową domu. Jeśli zaczynamy opierać całą konstrukcję na jednym filarze, to prędzej czy później może się okazać, że to po prostu za mało. Przyjdzie większy wiatr, burza, ulewa… i nagle ten jeden filar, który miał utrzymać wszystko, zaczyna się chwiać.
Podobnie jest z nami. Z naszą samooceną, pewnością siebie, relacjami czy pracą. Jeśli buduję całe swoje poczucie wartości na skuteczności, to co stanie się ze mną w momencie, kiedy tej skuteczności zabraknie?
Dlatego dobrze jest mieć kilka filarów. Dom oparty na kilku podporach nie zawali się tylko dlatego, że jedna z nich zacznie pękać. Z życiem jest podobnie.
Wygląd, miłość i jedna podpora
Jeśli na przykład buduję swoją samoocenę głównie na wyglądzie, bardzo łatwo mogę zacząć przywiązywać do niego coraz większą wagę. Zaczynam go kontrolować, porównywać się z innymi, sprawdzać, czy nadal wyglądam „wystarczająco dobrze”. W skrajnych przypadkach taka nadmierna koncentracja może stać się jednym z elementów prowadzących do poważnych problemów, np. zaburzeń odżywiania. Bo skoro wygląd stał się głównym filarem mojego poczucia wartości, to przecież muszę o niego dbać za wszelką cenę, prawda?
Podobnie może być w miłości. Poznaję partnera albo partnerkę i jestem zachwycony jego czy jej wyglądem. Super! Nie ma w tym niczego złego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy właśnie na tym próbuję zbudować całą relację.
Wracając do naszego domu — co się stanie, jeśli ten jeden filar zacznie się chwiać?
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy relację buduję nie tylko na atrakcyjności partnera czy partnerki, ale też na tym, jaką jest osobą. Na tym, że mogę na nią liczyć. Że czuję się przy niej bezpiecznie. Że otacza mnie troską. Że potrafimy ze sobą rozmawiać, śmiać się, mamy wspólne tematy, zainteresowania, podobne wartości. Nagle okazuje się, że nasza konstrukcja ma nie jeden, ale pięć, sześć czy dziesięć filarów.
I wtedy nawet jeśli przyjdzie gorszy czas, jeden z nich się zachwieje albo na chwilę zupełnie przestanie nas podtrzymywać — nadal zostają pozostałe. Dom stoi.
Praca i skuteczność
I tutaj wracam do tego, od czego właściwie wyszliśmy, czyli do pracy.
Jeśli swoją samoocenę buduję przede wszystkim na pracy, a w pracy na własnej skuteczności, to tworzę konstrukcję, która może być dużo bardziej krucha, niż mi się wydaje. Bo nikt z nas nie jest robotem. Przynajmniej dopóki koncept cyberpunka nie wejdzie na dobre do mainstreamu (śmiech).
Czasem po prostu kończy nam się paliwo w baku. Czasem jesteśmy zmęczeni. Czasem potrzebujemy odpoczynku. A czasem, mimo największych starań, zwyczajnie coś nam nie wychodzi.
I co wtedy?
Jeżeli przez lata odpowiadałem sobie na pytanie „ile jestem wart?” za pomocą wyników, osiągnięć i skuteczności, to dzień, w którym przestaję być skuteczny, może stać się czymś znacznie większym niż zwykłym gorszym dniem w pracy. Może uderzyć bezpośrednio w moje poczucie własnej wartości.
Ile podpór ma Twoje życie?
Dlatego warto czasem zadać sobie pytanie: na ilu filarach właściwie stoi mój dom?
Na pracy? Na rodzinie? Na relacjach? Na tym, jakim jestem człowiekiem? Na swoich zainteresowaniach, umiejętnościach, doświadczeniach? Na tym, co już przeszedłem i z czym potrafiłem sobie poradzić?
A jeśli odpowiedź brzmi: „w zasadzie to głównie na jednym” — być może nie chodzi o to, żeby ten filar burzyć.
Może po prostu warto dobudować kilka kolejnych.
Źródła
- Autor: Mateusz Olek
Powiązane materiały
Następny krok
Jeśli chcesz o tym porozmawiać
Konsultacja psychologiczna trwa 50 minut i kosztuje 180 zł. Formularz rezerwacji nie prosi o opis trudności.